Wspólne uwielbienie, pomimo różnic - v2
Całkowita transformacja • Sermon • Submitted • Presented
0 ratings
· 10 viewsNotes
Transcript
Główna myśl
Główna myśl
Bóg z otwartością przyjmuje nas wszystkich. Dlatego i my powinniśmy być życzliwi i otwarcie przyjmować siebie nawzajem, pomimo różnych opinii.
WSTĘP
WSTĘP
Drodzy, dzisiaj pochylimy się nad zagadnieniem, które - przynajmniej dla mnie - na pierwszy rzut oka wydawało się bardzo oczywiste. W zasadzie samo przeczytanie tego fragmentu zdawało mi się prawie wyczerpywać temat. Dzisiaj jednak z obawą słuchałem, jak Łukasz kolejny raz czytał 14 rozdział i fragment 15-go rozdziału Listu do Rzymian, bo co chwilę rzucają mi się tam kolejne aspekty, których wiem, że nawet nie dotkniemy, z uwagi na obszerny tekst.
Niemniej, z pomocą Bożą, mam nadzieję, że coś uda nam się z tego wynieść.
Pamiętacie może, albo może dalej używasz KALENDARZA ZDZIERAKA? Ten stojący kalendarz na 365 dni roku, który na jednej stronie ma datę i jakąś zamieszczoną mądrość. Kiedyś dostałem na święta taki kalendarz zdzierak, w którym zawarta była jedna mądrość ojca do syna na każdy dzień. Jedna szczególnie utknęła mi w pamięci. Bardzo dobrze zapamiętałem ten cytat: “chociaż raz w tygodniu porozmawiaj z kimś o odmiennych poglądach”.
[obrazek 1] Dzisiaj chciałbym spróbować użyć HUŚTAWKI RÓWNOWAŻNEJ jako ilustracji rozmowy, czy relacji. Wyobraź sobie rozmowę z kimś, z kim się zgadzasz. Wtedy huśtanie się to takie kulturalne przytakiwanie sobie. Złota zasada huśtania: odbijam się tak, jak chciałbym, żeby ta druga osoba się odbijała. Nie słabiej, nie mocniej. Oddanie kontroli tej drugiej osobie do odepchnięcia się, nie jest wtedy wymagające. Ale już rozmowa z kimś o odmiennych poglądach, to większe ryzyko. Nigdy nie wiesz, z jaką siłą odbije się ta druga osoba i nie wiesz, jak mocno musisz się trzymać, żeby nie wybić sobie zębów.
A pytanie, które chciałbym, aby nam dzisiaj przyświecało to… jaki jest twój stosunek do tych, którzy mają odmienne zdanie? I dopowiedzenie: JAK - w oparciu o to wszystko, czego dowiadujemy się z Listu do Rzymian - POSTĘPOWAĆ Z TYMI, KTÓRZY MAJĄ INNE ZDANIE? Czyli w skrócie… jak postępować według miłości. Nawet gdy ty masz rację, a ten drugi, czy ta druga, niekoniecznie…
Czy umiesz rozmawiać z tymi, którzy myślą inaczej, niż ty? Gdzie jest granica tego, co mieści się w kategorii „pięknie się różnimy i idziemy dalej”, a gdzie rozpoczyna się konieczność korygowania siebie nawzajem i co jest punktem odniesienia. W końcu, jaki jest cel tego, aby podejmować próbę dogadania się lub funkcjonowania ze sobą pomimo różnic.
Kilka dni temu wszedłem na facebook i zaatakowały mnie dwa cytaty. Pierwszy: „czasem brak powodów, by zostać, może być ważnym powodem, by odejść.” Potem drugi: „Nie bój się zakończyć tego, co już ci nie służy. Każde rozstanie to nowy początek, a to, co dzisiaj wydaje się stratą, może jutro okazać się największym krokiem naprzód”. Nie chcę analizować dobrych i złych stron tych cytatów. Chcę tylko z przerażeniem zwrócić uwagę, że temat rozstawania się, jest dzisiaj czymś więcej, niż oczywistością. Zbyt łatwo przychodzi nam kończenie relacji i wyrzucanie wszystkiego, co kiedyś łączyło.
*BIBLIA - Dlatego potrzebujemy zatrzymać się przy takich tekstach jak ten dzisiejszy. Zachęcam nas dzisiaj szczególnie, żebyśmy mieli przed sobą otwarte Biblie - czy to fizyczne, czy w telefonie, nie ma znaczenia. Będzie to bardzo pomocne w podążaniu za dzisiejszym obszernym fragmentem. Otwórzcie proszę List do Rzymian 14 rozdział. Łukasz już nam pięknie przeczytał ten cały długi urywek, dziękujemy.
ROZWINIĘCIE
ROZWINIĘCIE
Chciałbym zwrócić naszą uwagę dziś na trzy punkty, które wydaje mi się, że wynikają z tego fragmentu Listu do Rzymian, mianowicie:
po pierwsze: NASTAWIENIE WIERZĄCYCH WZGLĘDEM SIEBIE - wtedy, w Rzymie i teraz, we Wrocławiu, w SChWro Południe
po pierwsze: NASTAWIENIE WIERZĄCYCH WZGLĘDEM SIEBIE - wtedy, w Rzymie i teraz, we Wrocławiu, w SChWro Południe
po drugie: NASTAWIENIE BOGA WZGLĘDEM WIERZĄCYCH - i zastosowanie do nas
po drugie: NASTAWIENIE BOGA WZGLĘDEM WIERZĄCYCH - i zastosowanie do nas
po trzecie: NADRZĘDNY CEL RELACJI W ZBORZE, W SPOŁECZNOŚCI WIERZĄCYCH - UWIELBIENIE W JEDNOŚCI
po trzecie: NADRZĘDNY CEL RELACJI W ZBORZE, W SPOŁECZNOŚCI WIERZĄCYCH - UWIELBIENIE W JEDNOŚCI
NASTAWIENIE WIERZĄCYCH WZGLĘDEM SIEBIE - wtedy, w Rzymie i teraz, we Wrocławiu
NASTAWIENIE WIERZĄCYCH WZGLĘDEM SIEBIE - wtedy, w Rzymie i teraz, we Wrocławiu
Wtedy w Rzymie
Wtedy w Rzymie
Słabi
Słabi
Paweł maluje nam obraz społeczności wierzących o różnych poglądach w Rzymie I-go wieku. Widzimy dwie kategorie osób, które apostoł Paweł dzieli na SŁABYCH w WIERZE i MOCNYCH w WIERZE. Kim oni są i o co się ze sobą spierają?
Jak to John Stott pisał: ważne jest, żeby na początku było jasne, że słabość nie odnosi się do charakteru, ale wiary. Cytuję: jest to słabość w pewności, że wiara pozwala [lub zabrania] czynić pewne rzeczy. Kiedy więc próbujesz wyobrazić sobie, kim jest ten słaby w wierze, to raczej nie myśl o bezbronnym, wątłym, podatnym na pokusy fajtłapie, ale o wrażliwym, gorliwym i pobożnym człowieku, dla którego Słowo Boże jest ultra, hiper ważne, ale który raczej trzyma się ustalonych zasad, a nie “serca”, jakie stoi za tymi zasadami. Słabość słabych, jak to inny komentator pisze, odnosi się do ich wrażliwego sumienia - nie są w stanie zrobić czegoś, na co Bóg pozwala, bez wyrzutów sumienia i - co więcej - trudno im nawiązać społeczność z kimkolwiek, kto to robi. To jest słaby w wierze w tym ujęciu.
Łatwo też jest nam od razu myśleć o tym, że ci słabi w wierze to wszyscy ci, którzy uwierzyli w Chrystusa, a są pochodzenia żydowskiego. W końcu mamy tutaj poruszony problem jedzenia, picia i obchodzenia szczególnych dni…
w. 14,2: Jeden wierzy, że można jeść wszystko, natomiast osoba słaba poprzestaje na jarzynach.
w 14,5: Jeden czyni różnicę między dniem a dniem, inny z kolei sądzi, że każdy dzień jest równie ważny.
Prawo Mojżeszowe bardzo jasno określało, jakie mięso Żydzi mogli jeść, a jakiego nie mogli. Kwestia przygotowania tego mięsa oraz również źródła jego pochodzenia także miało znaczenie. W dodatku, kwestia dni, czyli przestrzegania szabatu, dla Żydów było sprawą ich tożsamości.
Więc słabi, jak czytamy, poprzestają na warzywach, ponieważ w takim mieście jak Rzym, nie sposób było zbadać precyzyjnie, skąd pochodzi dany kawałek mięsa na targu. Jeśli był wcześniej ofiarowany jakimś bożkom pogańskim, wówczas według Prawa to mięso nie nadawało się do jedzenia. Więc Żydzi tam mieszkający często stawali się wegetarianami. I pomimo, że od razu nasze skojarzenia idą do wegetarian XXI wieku, to jednak motywacja jest zupełnie inna. Tamtejsi wegetarianie byli nimi ze względów religijnych. Na tyle to było dla nich istotne, że po tym, gdy uwierzyli w zmartwychwstałego Chrystusa jako swojego Mesjasza, to w dalszym ciągu trzymali się tych zasad i reguł. To był wyraz pobożności. Czytamy, że…
w. 14,6: Kto przestrzega dnia - przestrzega dla Pana. (…) Kto nie jada [tu chodzi o mięso], też nie jada dla Pana - i dziękuje Bogu.
Widzimy więc wśród tych słabych nadrzędną motywację, niepodważalną i godną pochwały: to, czego sobie odmawiają lub czego kurczowo się trzymają, robią ze względu na posłuszeństwo Bogu. Jest to wynikiem ich pobożności i ogromnego zaufania oraz oddania Bogu.
Nie możemy jednak wrzucić do tej grupy wszystkich Żydów, bo mamy choćby przykład apostoła Pawła, który będąc Żydem, byłym faryzeuszem, utożsamia się jednak z mocnymi w wierze…
w. 14,4: Wiem i jestem przekonany w Panu Jezusie, że nic samo przez się nie jest nieczyste.
w. 14,20: (…) Wprawdzie wszystko jest czyste
I dalej w 15 rozdziale:
w. 15,1: My natomiast, mocni, powinniśmy wziąć na siebie ułomności słabych…
Mocni
Mocni
W takim razie, mocni w wierze to wszyscy ci, którzy albo dostrzegli, że nie muszą już przestrzegać tych wszystkich reguł, albo po prostu nie mają kontekstu żydowskiego, tylko - ten tak zwany - pogański. Czyli nie byli nigdy Żydami, a po prostu mieszkańcami Cesarstwa Rzymskiego w mieście Rzym. … Poganie. Nie-żydzi.
Ich pobożność z kolei w mocnym stopniu akcentowała wolność. I to też wolność w Chrystusie. To znaczy, że ich sumienia pozwalały im jeść wszystko, pić wszystko i nie przestrzegać świąt żydowskich, i robić to wszystko na chwałę Bogu. Mieli ku temu bardzo solidne podstawy teologiczne, ponieważ w czasie gdy kształtowały się społeczności wierzących w I wieku, znane były już uzgodnienia apostołów objawione im przez samego Ducha Świętego, które - w dużym skrócie i uproszczeniu - znosiły obowiązek przestrzegania dotychczasowej diety i znosiły konieczność przestrzegania Prawa Mojżeszowego. Od tego momentu nie trzeba już jeść koszernie i nie trzeba przestrzegać szabatu.
Jak na siebie reagują?
Jak na siebie reagują?
No i mamy te dwie grupy w kościele w Rzymie. Jak oni ze sobą funkcjonowali…?
[obrazek 2] Słaby w wierze, trzymający się zasad, OSKARŻA mocnego w wierze. Legalistycznie trzyma się swoich zasad i oskarża tego, kto ich się nie trzyma. A nie trzyma się ich mocny w wierze, dla którego wolność i dogadzanie sobie jest najważniejsze. W związku z czym taki mocny w wierze lekceważy tego słabego. Być może nawet jest większym egocentrykiem.
Ale co jest ważne w tym kontekście, słabość słabego i moc mocnego, to wyraz ich pobożności i posłuszeństwa Bogu. Dopóki nie skupiają się na swoich preferencjach, tylko wpatrują się w Boga, to ta huśtawka jest równa. Zbalansowana. :) Ale każdorazowe akcentowanie swoich preferencji ponad wpatrywanie się w Boga, to przechylanie tej huśtawki. Załamanie balansu.
Perspektywa apostoła Pawła
Perspektywa apostoła Pawła
Na to wszystko apostoł Paweł nie pozostaje ślepym ani głuchym. Skorygowani zostają jedni i drudzy.
Przede wszystkim nakazuje, aby mocni w wierze …
w. 14,1: Osobę o wciąż słabej wierze przygarniajcie [bądź też przyjmujcie EŚP], lecz nie po to, by spierać się o poglądy.
Mocny niech w. 14,3 nie odrzuca, Słaby w. 3 niech nie osądza.
Paweł mówi wielokrotnie do słabych: Nie osądzaj! Osąd zostaw Bogu! To nie jest twoja sprawa, aby zdecydować, czy ktoś powinien zostać potępiony przez Boga, czy nie. Bóg się tym zajmie sam!
Do mocnych natomiast zaraz powie: nie burz Bożego dzieła (w. 14,20). To znaczy, że każdy ma swoje tempo rozwoju. Nie jest twoją rolą potępiać tego, dla kogo trzymanie się ustalonych zasad jest krytyczne.
Nie chcę teraz tego rozwijać, ale osądzanie, to nie to samo co ocenianie. Paweł nie mówi: nie oceniaj, tylko nie osądzaj. A to dwie zupełnie różne kwestie. Zdrowa ocena sytuacji przez pryzmat Bożego Słowa, jest konieczna. Do takiego zdrowego oceniania w Biblii jesteśmy wzywani kilkukrotnie. Ale do osądzania i odrzucania - NIGDY! Dlaczego? Ponieważ każdy jest ważnym Bożym dziełem.
ILUSTRACJA Z POCZTĄ TU [wstydzę się, więc powiem publicznie ;-)] Jako moje odrzucenie?
Więc każdy jest ważnym Bożym dziełem. Każdy człowiek jest stworzony na obraz Boży. Nie możemy o tym zapominać.
Czytamy dalej, w. 14,5 żeby każdy żył zgodnie ze swoim przekonaniem, czy też został przy swoim przekonaniu [EŚP].
I to jest bardzo ciekawe, bo to nie jest jedyne miejsce w Nowym Testamencie, kiedy apostoł Paweł “ustawia do pionu” tych, którzy dodają do zbawienia z łaski jedynie poprzez wiarę w Chrystusa COŚ JESZCZE. Jakiś dodatkowy uczynek. Cały List do Galatów na przykład jest ostrą reprymendą dla - jak czytamy - głupich Galatów, którzy dali się zwieść tzw. JUDAIZANTOM, czyli tym, którzy narzucają wszystkim obowiązek przestrzegania Prawa, a dokładnie konieczność obrzezania się. O Judaizantach Paweł mówi, niech będą PRZEKLĘCI! (Ga 1,8) To jedno z najmocniejszych, o ile nie najmocniejsze słowo w całym Nowym Testamencie. W dodatku Paweł bardzo wyraźnie zaznacza tam, że głoszą inną ewangelię!
Na czym więc polega różnica? Dlaczego tutaj w Rzymie mogą pozostać przy swoim, a tamci głoszą inną ewangelię i mają być przeklęci?
Dzisiaj, w dobie relatywizmu prawdy, czyli podważania czegoś, co my możemy nazwać prawdą ogólną, prawdą uniwersalną, czy po prostu - PRAWDĄ, bardzo łatwo jest wrzucić każdy spór w kategorię z cyklu: ty pozostań przy swojej prawdzie, ja pozostanę przy swojej. Nie spierajmy się o to, kochajmy się. Wolę mieć relację, niż rację.
O ile szacunek do drugiej osoby i rzeczy ważnych dla niej jest istotny, o tyle to jest właśnie ten moment, kiedy powinniśmy umieć zdrowo oceniać sytuację. Czy moim wyrazem miłości jest faktycznie nic nie robić i pozostawić “jego rację”, czy “jej rację” bez oceny? Wydaje mi się, że bardzo wyraźną granicą tego, co mieści się w kategorii “pięknie się różnimy i idziemy dalej”, a koniecznością reagowania i korygowania siebie nawzajem jest … właśnie Słowo Boże.
Otóż, jest bardzo dużo kwestii, które chrześcijanie chcieliby pozostawić w kategorii względnej, do której inni nie mają prawa (bo przecież to moja sprawa), a które to sprawy są jasno określone przez Boga jako grzech. I to jest ten moment, kiedy prawdopodobnie zapala się u ciebie lampka pod tytułem: “awkward alert” czyli “uwaga, temat niezręczny, boomerski, niemodny, nieprzystający do dzisiejszych, nowoczesnych czasów”. GRZECH?! Mówienie innym, co mają robić, a czego nie robić? To zupełnie nie pasuje do naszych czasów. Ale jednak… czy chcemy, czy nie, istnieje coś takiego, jak grzech i - co więcej - wszyscy jesteśmy winni grzechu. Czym jest…? To wszystko to, co jest przeciwieństwem świętości. Czyli na dobrą sprawę nikt z nas nie jest święty i nikt z nas nie postępuje w sposób święty każdego dnia. Właśnie dlatego potrzebujemy łaski Pana Boga, który pomimo naszej grzeszności, przyjmuje nas jako swoje dzieci, ponieważ Jezus Chrystus zapłacił za nasze zbawienie cenę swojego życia. Jeszcze do tego dojdziemy…
Drodzy, ale co jest tak samo istotne to fakt, że istnieją tematy, których Biblia nam jasno nie precyzuje, albo jasno nie zakazuje. Jesteśmy pozostawieni z takimi tematami i musimy jakoś do nich podejść. O takich sprawach właśnie tutaj jest mowa. W dzisiejszym fragmencie i słabi, i mocni są posłuszni Bogu! My dzisiaj, posłuszni Bogu w naszej społeczności, nie spieramy się raczej o konieczność przestrzegania dni, czy stosowania określonej diety. To nie są najgorętsze tematy. No być może alkohol mógłby jeszcze jakoś tam się zaliczać do nich…
Ale my mamy inne. Cofnijmy się całkiem niedaleko wstecz… ilu z nas, zanim jeszcze byliśmy razem Społecznością na Południu, wciągnęło się w dyskusje o szczepionkach na covid? Dyskusje o zakładaniu czy zdejmowaniu maseczek. Ile z nas łatwo wciąga się w temat krytyki takiej, czy innej frakcji politycznej i jej zwolenników? Ile z nas słyszało dyskusje na temat stylu granej muzyki w kościele? Wolności w klaskaniu i tańczeniu podczas uwielbienia? Akceptowalnej długości sukienki, albo krótkich spodenek. Albo muzyki, którą chrześcijanie mogą lub nie mogą słuchać. Barów, do których wierzący mogą lub nie mogą wchodzić. Papierosów, tatuaży, fryzur, kolorów włosów, kolczyków, doboru znajomych, etc. etc.
Brzmi trochę bardziej znajomo?
ILUSTRACJA Z WACIKIEM i AI?? (mlaskanie i oddechy, ale wreszcie wspólna modlitwa)
Drodzy, kwestie preferencji nie mogą nas dzielić w społeczności. Będziemy się z nimi mierzyć wielokrotnie.
Więc jaki jest więc twój stosunek do tych, którzy mają odmienne zdanie? JAK - w oparciu o to wszystko, czego dowiadujemy się do tej pory z Listu do Rzymian - POSTĘPOWAĆ Z TYMI, KTÓRZY MYŚLĄ INACZEJ? MAJĄ INNE PREFERENCJE?
A czego takiego dowiedzieliśmy się do tej pory?
Że mamy kochać Boga ponad wszystko i oddać mu się całkowicie (rozdział 12)
Że powinniśmy kochać siebie nawzajem i sobie służyć. Co więcej, mamy też kochać naszych nieprzyjaciół. (rozdziały 12 i 13).
A teraz, że mamy umieć odnaleźć się w różnicy zdań wewnątrz społeczności.
Czyli jak postępować według miłości. Nawet gdy ty masz rację, a ten drugi, czy ta druga nie… Jak nie burzyć Bożego dzieła?
Złota zasada mówi: “traktuj innych tak, jak ty byś chciał być traktowany” lub w wersji negatywnej: “nie czyń innym tego, czego nie chcesz by czynili tobie”.
Piękna zasada, ale powiem więcej… Pan Bóg, poprzez apostoła Pawła wzywa wszystkich chrześcijan do jeszcze wyższego standardu… Więcej, niż złotej zasady, to znaczy: TRAKTUJ DRUGIEGO TAK, JAK PAN BÓG GO TRAKTUJE.
po drugie: NASTAWIENIE BOGA WZGLĘDEM WIERZĄCYCH - i zastosowanie do nas
po drugie: NASTAWIENIE BOGA WZGLĘDEM WIERZĄCYCH - i zastosowanie do nas
Jak więc Pan Bóg traktuje tego, z kim ja się nie zgadzam?? Jak Bóg traktuje tego, kto ma inne, niż ja zdanie w kwestiach dotyczących preferencji, niedoprecyzowanych w Biblii?
Czytamy o tym, że …
w. 14,3: przecież Bóg go przygarnął.
To słowo w języku oryginalnym zawiera koncepcję przygarnięcia do grona przyjaciół! Sam Bóg traktuje tego, z kim ja się nie zgadzam, jako swojego przyjaciela! A ja i ty mamy miłować nawet swoich wrogów. Jaki więc stosunek mamy mieć do tych, którzy mają odmienne zdanie? Taki, jaki ma do nich Pan Bóg.
w. 14,3: Bóg go przygarnął…
w. 14,9: Chrystus po to umarł i zmartwychwstał, aby panować nad umarłym oraz nad żywym.
To znaczy, że Chrystus umarł za każdego, kto oddał Mu swoje życie. Czyli słaby i mocny w wierze, który wyraża swoją pobożność i wszystko to robi ze względu na Boga, to… właśnie za niego umarł Jezus. Właśnie on i ona są Bożym dziełem, którego mamy nie burzyć.
To stawia poprzeczkę traktowania drugiej osoby ponad złotą zasadę. TRAKTUJ więc DRUGIEGO TAK, JAK PAN BÓG GO TRAKTUJE.
w. 14,13: Przestańmy się więc osądzać! Raczej zastanówmy się, jak nie dawać bratu powodu do potknięcia lub wywołania skandalu.
w. 14,15: Jeśli jednak z powodu pokarmu twój brat jest zasmucony, to nie postępujesz zgodnie z miłością. Z powodu pokarmu nie doprowadzaj do załamania kogoś, za kogo umarł Chrystus.
w. 14,20: (…) Nie burz Bożego dzieła. (…)
w. 14,21: Dobrze jest nie jeść mięsa ani nie pić wina, ani nie robić nic, co mogłoby spowodować potknięcie u brata.
Drodzy, więcej, niż złota zasada dla mocnych będzie następująca:
Jesteśmy jednym Ciałem. Społecznością. Pan Bóg nas wszystkich traktuje jak przyjaciół. Więc i my traktujmy siebie jak przyjaciół. W jaki sposób? Tego, co my robilibyśmy z czystym sumieniem przed Bogiem po prostu unikajmy, nie róbmy ze względu na tych, którzy mogą być tym zgorszeni. To znaczy, że jeśli twoje sumienie pozwala ci chodzić do baru i wiesz, że nie zagrozi ci to i możesz to robić oddając chwałę Bogu, to nie idź tam z tym, którego sumienie na to nie pozwala. Albo nie obnoś się przy nim, ze tam chodzisz. Jeśli twoje sumienie pozwala ci zapalić papierosa czy cygaro, to nie pal go z tym, który uznaje to za grzech przeciwko świątyni Bożej, jaką stanowi nasze ciało. Jeśli twoja wolność ogranicza poczucie bezpieczeństwa innych - twoje tańczenie lub ekspresyjne i emocjonalne wyrażanie zachwytu nawet samym Bogiem - jeśli to powoduje dyskomfort drugiej osoby, tej możesz powiedzieć słabej w wierze, to po prostu weź pod uwagę, żeby tego nie robić. Bo to nie twoje preferencje, czy twoja wolność jest najważniejsza…
Te wszystkie rzeczy nie mogą nas dzielić…
Najprościej ujmując: jeśli nie musisz czegoś robić, to ze względu na przyjaźń, jaką zostałeś obdarzony przez Chrystusa, który za ciebie umarł, ze względu na to, że tak samo umarł za kogoś ze społeczności, kto ma odmienne zdanie, to …
po pierwsze: nie rób tych rzeczy w jego towarzystwie
po drugie: gdy już jesteś z tymi, z którymi w tym samym zakresie jesteś mocny w wierze, to nie krytykuj, nie plotkuj, nie obgaduj słabego w wierze, obnażając jego słabość. Mój serdeczny Ojciec, Zygmunt, uczył nas kilka tygodni wstecz takiej zasady: mówię innym o drugiej osobie tylko to, co powiedziałbym przy niej.
Tak więc, więcej, niż złota zasada: traktuję drugiego tak, jak Pan Bóg go traktuje.
To jest dopiero poprzeczka wysoko zawieszona, co?
Naturalnie rodzą się uzasadnione napięcia…
??: czy teraz jestem niewolnikiem jakichś konwencji? Czy teraz nic mi już nie wolno? To brzmi jak legalizm!!!
Nie. Chodzi po prostu o powstrzymywanie się od bezprecedensowego lekceważenia tego, co jest ważne dla innych, gdy jesteśmy w ich towarzystwie.
Drodzy, po prostu chodzi o mądre huśtanie się na tej zbalansowanej huśtawce relacji wierzących, mając na uwadze motywacje, które za tym idą:
w. 14,17-19: Gdyż Królestwo Boże to nie pokarm ani napój, lecz sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. Kto tak służy Chrystusowi, jest miły Bogu i przyjemny dla ludzi. Dążmy zatem do tego, co służy pokojowi i wzajemnemu zbudowaniu.
I dalej, wreszcie 15 rozdział:
w. 15,1: My (…) mocni, powinniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, zamiast dogadzać sobie samym.
w. 15,2: Niech każdy z nas postępuje w sposób miły dla bliźniego, dla JEGO dobra i dla zbudowania.
Naszą motywacją jest dbanie o wspólnotę wierzących, w której Pan Bóg nas postawił.
Więc dlaczego to jest takie ważne…? Dlaczego Paweł w swoim Liście do Rzymian, który niektórzy nazywają KONSTYTUCJĄ NASZEJ WIARY, poświęca tyle uwagi na tę sprawę jedności?
po trzecie: NADRZĘDNY CEL RELACJI W ZBORZE, W SPOŁECZNOŚCI WIERZĄCYCH (CZYLI UWIELBIENIE W JEDNOŚCI)
po trzecie: NADRZĘDNY CEL RELACJI W ZBORZE, W SPOŁECZNOŚCI WIERZĄCYCH (CZYLI UWIELBIENIE W JEDNOŚCI)
Jaki jest ten nadrzędny cel relacji w zborze?
Apostoł Paweł w mistrzowski sposób łączy ze sobą etykę i teologię. Na marginesie… chciałbym tak umieć. Rozmawiać o czymkolwiek i bez zająknięcia w mistrzowski sposób przejść na temat Chrystusa. Wiesz, ten polityk to jest taki, czy taki… eh gdyby wiedział, że tylko łaską jesteśmy zbawieni, przez wiarę. I nie jest to naszą zasługą, aby się kto nie chlubił…
Powód, dla którego mamy tak dużą część poświęconą pokojowej relacji chrześcijan z różnych kontekstów, jest bardzo silnie zakorzeniony w teologii zarówno…
Nowego Przymierza: Gdzie Bóg w Chrystusie ustanawia jeden lud nowy (Wersety Rz 15,8-9: (...) Chrystus stał się sługą obrzezanych [czyli ŻYDÓW] ze względu na prawdę Bożą, aby potwierdzić dane ojcom obietnice, a także, by poganie [czyli wszyscy nie-Żydzi], dzięki miłosierdziu, oddali chwałę Bogu). Jeden lud składający się z Żydów i Pogan
ale również jest silnie zakorzeniony w zapowiedziach zawartych w Starym Testamencie, o których czytamy od 15,9-do 12:
Apostoł Paweł cytuje tutaj Księgę Powtórzonego Prawa (Pwt 32,43 LXX), Księgę Izajasza (Iz 11,10; 42,4 LXX)
(…) cieszcie się, narody, razem z Jego ludem; (…) Chwalcie Pana, wszystkie narody … wszystkie ludy (…) W Nim narody będą pokładać nadzieję (…)
Drodzy, to pozwala trochę zdystansować się do naszych egocentrycznych ciągutek. Bóg objawił się poprzez Izraela, ale Jego zamysłem od początku było dotarcie z przesłaniem o ratunku w Chrystusie do wszystkich narodów świata. Taki był Boży plan i to, że w Polsce rozważamy list napisany przez Żyda w I wieku, który stanowi natchnione Słowo samego Boga Stwórcy, jest tego dowodem.
Rzeczywistość wokół ciebie to tylko wycinek pewnej historii. Świat nie kręci się wokół twoich preferencji. Jesteś częścią potężnego planu zbawienia, postawiony/postawiona w Bielanach Wrocławskich jako członek zróżnicowanej społeczności, która ma ogromny przywilej i zadanie oddawać w JEDNOŚCI Chwałę Bogu Stwórcy, jako naszemu zbawicielowi, który uznał ciebie za swojego przyjaciela.
CHRYSTUS
CHRYSTUS
15,7: Dlatego przygarnijcie jedni drugich, podobnie jak Chrystus przygarnął was dla chwały Boga.
Bóg z otwartością przyjmuje nas wszystkich. Dlatego i my powinniśmy być życzliwi i otwarcie przyjmować siebie nawzajem, pomimo różnych opinii.
Chodzi o to, żebyśmy na zbalansowanej huśtawce relacji wierzących tak się huśtali, abyśmy z czystym sumieniem, mogli wszyscy razem oddawać chwałę naszemu Bogu. W jedności. Abyśmy nie traktowali naszych potrzeb za ważniejsze, niż Ewangelię.
Tak więc starajmy się stosować nie złotą, ale platynową zasadę: Traktujmy członków i sympatyków SChWro Południe tak, jak Pan Bóg nas traktuje.
Zbliżając się do końca, zacytuję Tima Kellera, odnośnie kwestii spornych: określ, czy kwestia, z którą się mierzysz, jest “sporna”. Jak (…)? Przyjrzyjmy się Pismu Świętemu. Jeśli w pewnej kwestii istnieją znaczne różnice zdań między dojrzałymi, miłującymi Słowo Boże chrześcijanami - czyli między braćmi i siostrami w SChWro Południe - musimy uznać fakt, że należy ona do “spornych”. Oczywiście Keller przestrzega przed wrzucaniem wszystkiego pod tę kategorię. Ale dalej pisze tak: Słabsi muszą być gotowi do przyjrzenia się na nowo tekstowi biblijnemu, przemyślenia swojego stanowiska i niepotępiania tych, którzy mają odmienne zdanie. Powinni pozwolić innym podążać w danym obszarze za wskazaniami sumienia. Tymczasem mocni również muszą być gotowi do przyjrzenia się na nowo tekstowi biblijnemu, przemyślenia swojego stanowiska i ograniczenia własnych swobód, aby nie zniechęcić i nie krzywdzić wierzących braci i sióstr (…).
Właśnie za taką społeczność słabych i mocnych Chrystus oddał swoje życie na krzyżu.
Rz 15,3: Chrystus również nie dogadzał sobie.
Zrezygnował z chwały, jaką miał u Ojca przed założeniem świata po to, żeby przyjść i doświadczyć możliwie największego dyskomfortu. Nie tylko służyć niewdzięcznym, rywalizującym o stanowisko w królestwie niebios uczniom, ale aby zostać oplutym, pobitym i powieszonym na krzyżu.
Drodzy, złota zasada jest trudna. Ale platynowa… do tego potrzebujemy łaski Bożej - żeby umieć przyjąć innych tak, jak Bóg ich przyjmuje, ale też żeby nie oczekiwać i wymuszać na innych tego samego. Kiedy myślę o ostatniej wieczerzy, którą Jezus spożywał ze swoimi uczniami, czytamy o tym np. w 13. rozdziale Ewangelii Jana, Jezus sam zaczął umywać nogi swoim uczniom. Oni powinni to byli zrobić nas początku spotkania. Jezus nie krytykował ich. To jest właśnie postawa łaski. Kieruje ją do ciebie i do mnie. To jest ta wyrozumiałość, którą powinniśmy mieć względem siebie, kiedy nie będziemy w stanie zbyt dobrze okazywać sobie miłości. Ale… Jezus obmywając im nogi nie mówił potem, żeby oni umyli nogi Jemu. Ale aby obmywali sobie nawzajem. Do tego jesteśmy zachęcani.
W. 15,5 (EŚP): Bóg cierpliwości i pociechy niech sprawi, abyście byli jednomyślni, zgodnie z pragnieniem Chrystusa Jezusa.
Więc życzę nam, żeby stawali się społecznością, którą cechować będzie łaska do siebie nawzajem, kiedy będziemy starać się przyjmować drugą osobę tak, jak Bóg ją przyjmuje. Kiedy nam nie będzie wychodziło, niech właśnie wybaczanie sobie nas wyróżnia i jednomyślność, a nie łatwość do rozstania. Jednomyślność w Chrystusie, z pomocą Ducha Świętego, we wspólnym uwielbieniu Boga Ojca.
Skłońmy głowę w modlitwie…
[modlitwa: Dziękujemy za pokój za cenę śmierci].
