Boże błogosławieństwo w Jego misji - v.5

Całkowita transformacja  •  Sermon  •  Submitted   •  Presented
0 ratings
· 5 views
Notes
Transcript
Główna myśl: Bóg od zawsze błogosławi swój lud - tobie też błogosławi. Nie poprzez spełnianie twoich zachcianek, ale realizację swojej misji.
Magnetic point 4: Przeznaczenie: sposób, w jaki kontrolujemy. Chociaż ludzie wierzą, że są proaktywni, wciąż zmagają się z uporczywym uczuciem, że są również biernymi uczestnikami czyjegoś świata.

Wstęp:

1) Ekscytacja
Podekscytowany chłopiec w reklamie Porsche [czym jest Porsche!] -> ciekawe, czy przez tych 20 lat nie straciłby tej ekscytacji?
Ralph Waldo Emerson (XIX wieczny pisarz - myśliciel z USA): „Nic wielkiego nigdy nie zostało osiągnięte bez entuzjazmu”. Chuck Swindoll dodaje: „To prawda. Nie myl jednak entuzjazmu z ekscytacją.”
2) Entuzjazm
Swindoll: „Entuzjazm i ekscytacja często idą w parze, ale emocje (czyli ekscytacja) szybko mijają, zwykle po kilku pierwszych niepowodzeniach. Entuzjazm to trwałe pozytywne nastawienie napędzane niezłomnym przekonaniem, że wizja musi stać się rzeczywistością.”
3) Magnetic point cz. 1 z 2: Raczej wszyscy chcemy mieć wpływ na rzeczywistość wokół nas. Może nawet wydaje ci się, że jeśli nie zaczniesz być sobie sterem, żeglarzem i okrętem, to inni zrobią to za ciebie i ty będziesz na czyimś pokładzie, zamiast na swoim. Nie ma nic złego w tym, że pragniesz mieć fajny samochód i pragniesz zadbać o dobry poziom życia twój i twojej rodziny. Ale, może właśnie rzeczy materialne - jak to Porsche dla chłopca z reklamy - stają się twoją ekscytacją i wręcz główną motywacją do życia. Nawet próbujesz dostrzec Boże błogosławieństwo w spełnianiu tych zachcianek ekscytacji. Problem pojawia się wtedy, gdy te rzeczy materialne zaczynają kontrolować ciebie, a ty wciąż myślisz, że jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem. I jeszcze większy problem, gdy Boże błogosławieństwo ograniczamy jedynie do rzeczy materialnych i w dodatku tych pozytywnych.
Dlatego dzisiaj na przykładzie apostoła Pawła chciałbym pochylić się nad tym, czym w ogóle jest Boże błogosławieństwo oraz pokazać, że Paweł kierował się przede wszystkim entuzjazmem, który - akurat w jego przypadku - szedł w parze również z ekscytacją, czyli emocjami.
Dzisiaj także chciałbym postawić główne pytanie, które super, jeśli uda ci się zatrzymać w pamięci: Czy ty prosisz o Boże błogosławieństwo?
Rozwinę… czy prosisz o Boże błogosławieństwo dla tych wszystkich spraw, których się podejmujesz? To znaczy, czy podejmujesz się w ogóle Bożych spraw? Czy tam są ulokowane twoje marzenia? Jak rozumiesz Boże błogosławieństwo i - rozumiejąc je z perspektywy Bożej misji dla twojego życia - czy jesteś świadom, o co prosisz, gdy zwracasz się z prośbą o Boże błogosławieństwo dla twoich planów?
Tak więc, czy prosisz o Boże błogosławieństwo?

Rozwinięcie

W dzisiejszym fragmencie, apostoł Paweł pisze najpierw o kościele w Rzymie, potem o sobie, a później o możliwościach, jakie płyną ze współpracy. Trzy punkty więc: WY (kościół w Rzymie); JA (apostoł Paweł) i MY (razem).

Wy (kościół w Rzymie): znów jedność, tym razem dla ewangelii

Dotychczas studiowaliśmy tę część Listu do Rzymian, w której Paweł pisze bardzo praktyczne wskazówki do konkretnego kościoła, w którym nigdy nie był, więc pisze to bardziej jako traktat teologiczny. Być może niejednokrotnie adresaci tego listu mogli czuć się mocno konfrontowani, więc w tym momencie Paweł przyznaje, że Rz 15,15 dość odważnie tu i ówdzie do was napisałem.
Ale w całym poprzednim wersecie, wersecie 14, Paweł nie tyle pisze do nich, co pisze o nich. Wymienia trzy cechy…
dobroć: nie wątpi w ich czystość moralną, kształtowaną w nich - zbawionych grzesznikach - przez Ducha Świętego;
poznanie: nie wątpi w ich znajomość prawd chrześcijańskich oraz dobre rozumienie, jak je zastosować w ich otoczeniu;
pouczanie: nie wątpi również w ich zdolność do tego, aby wpływać na siebie nawzajem.
Widzisz to? Rz 15,14: Nie wątpię w waszą dobroć ani w to, że dzięki swojemu poznaniu możecie jedni drugich pouczać.
Spodobało mi się zdanie Swindolla, który napisał: „Te trzy cechy zasadniczo opisują dojrzałego chrześcijanina. Wyobraźmy sobie, jaki wpływ na świat miałyby kościoły, gdyby składały się z ludzi moralnie i etycznie czystych (dobroć), wypełnionych taką wiedzą, że są w pełni poinformowani i odpowiednio świadomi (poznanie), a także zdolni do edukowania i pociągania do odpowiedzialności siebie nawzajem. (pouczanie)
Więc to wezwanie do nas. Abyśmy my wspólnie pomagali sobie dojrzewać jako społeczność, którą charakteryzuje (1) dobroć, czyli czystość moralna, (2) poznanie, umiejętność mądrego zastosowania wiedzy o Bogu i o nas samych choćby tu w Bielanach Wrocławskich, oraz (3) pouczanie, jako umiejętność wpływania na siebie nawzajem przez pryzmat dobroci i poznania.
Taka postawa rozwiązuje napięcie powstałe tydzień temu, kiedy mówiliśmy o jedności w społeczności chrześcijan złożonych z tych słabych w wierze (z tendencją do legalizmu i oskarżania) i mocnych w wierze (wolnych, czasami zbyt mocno skupiających się na swojej wolności, niż na ewangelii). Chodzi o to, że czymś bardzo złym jest, gdy w społeczności wierzących głos ma tylko jedna strona. Apostoł paweł pisze tutaj, że dzięki temu poznaniu, Rz 15,14: możecie jedni drugich pouczać. To znaczy, że jeśli legalista zabrał głos i w dodatku był w pozycji liderskiej, to nie powoduje, że ty nie możesz w miłości, czystości moralnej, głębokim zastosowaniu prawd Słowa Bożego w twoim życiu, pouczać tego legalistycznego lidera - słabego. Czy - mocnego - jeśli kieruje się bardziej wolnością, niż prawdą Słowa Bożego.
Właśnie dlatego chcemy próbować tworzyć w SChWro Południe atmosferę, w której w miłości jedni drugich będziemy mogli pouczać, jako jedno ciało - jeden kościół Jezusa Chrystusa. Po co?
Cofamy się do pierwszej części rozdziału 15: Aby z czystym sumieniem Uwielbiać naszego Boga - pomimo różnic
oraz
i tutaj dotykamy głównego tematu dzisiejszego fragmentu: Aby razem w jedności być na misji. Myśleć o misji. Nie skupiać się tylko na sobie, ale też na potrzebach innych, do których najlepiej możemy RAZEM dotrzeć.
Tak więc dojrzałość w społeczności, którą charakteryzuje dobroć, poznanie i pouczanie. W celu wspólnego uwielbienia i w celu ewangelizacji.
I dalej…

Ja (apostoł Paweł)

Czyli mieliśmy:
Wy
a teraz
Ja
Apostoł Paweł w dalszej części wskazuje na swój przykład - na to, w co angażuje cały entuzjazm i co go ekscytuje.
Jest tym, Rz 15,15 który przypomina ze względu na łaskę otrzymaną od Boga. (16) To za jej sprawą - jak pisze - jestem względem narodów przedstawicielem Chrystusa Jezusa.
Więc Paweł powołuje się tutaj na autorytet, który został mu nadany przez samego zmartwychwstałego Chrystusa. Jezus wybrał go do tego, aby był Jego przedstawicielem dla narodów. Czyli apostolskie przesłanie jest przekazem samego Boga do wszystkich ludzi ze wszystkich narodowości, w dodatku dla wszystkich pokoleń. Również dla nas!
Czy ty jesteś człowiekiem, który ma wpływ na innych? Słuchają cię? To może być powód do chluby, a popatrz na to. Nie ma chrześcijanina, który miałby większy wpływ misyjny i większy wpływ na teologię Nowego Testamentu, niż sam Paweł, ale on skupia uwagę na tym, co Chrystus robi przez niego i skupia się na misji = ewangelizacji!

Teologia ewangelizacji

I dalej, nie boi się nazwać swojej roli jako kapłańskiej Rz 15,16 (…) Pełnię służbę kapłańską (…).
Więc dla lepszego zrozumienia teologii ewangelizacji, trochę kontekstu… Kapłan w starożytnym Izraelu był głównym przywódcą religijnym. Pełnił funkcję pośrednika pomiędzy ludem, a Bogiem. Składał ofiary w świątyni za grzechy ludu.
I to jest fascynujące, ponieważ Paweł w tym samym wersecie, powołując się na siebie jako pełniącego służbę kapłańską (czyli taki lider religijny Izraela), jednocześnie mówi o tym, że głosi nie-Żydom, poganom i że oni stają się przyjemną ofiarą, uświęconą przez Ducha Świętego. A dalej, w wersecie Rz 15,21 nawiązuje do Księgi Izajasza (Iz 52,15), w której czytamy o zapowiedzi Cierpiącego Sługi. Rz 15,21: Zobaczą Go ludzie, którym o Nim nie głoszono, i poznają ci, którzy o Nim nie słyszeli
O co tutaj chodzi?
Może myślisz sobie, że to znowu jakaś odległa ciekawostka (w dodatku mało ciekawa), nic nie wnosząca do życia… ale jednak, chciałbym zwrócić naszą uwagę na to, jak Pan Bóg od zawsze błogosławił swojemu ludowi i jak prowadził historię zbawienia, aby wychodziła zdecydowanie ponad lud wybrany, ponad Izrael.
Popatrz, funkcjonowały dwa rodzaje ofiar:
Ofiara za grzechy (przebłagalna, z prośbą o przebaczenie)
Kapłan składał taką ofiarę dokonując również pokropienia krwią na ołtarzu. To była zapowiedź tego, czego później dokonał Mesjasz.
Jezus (Mesjasz), umierając na krzyżu jako ofiara zastępcza za grzeszników, swoją krwią odkupił (czy pokropił) lud, umożliwiając dostęp do Boga Jahwe zarówno Żydom, jak i nie-Żydom;
Po Chrystusie, apostoł Paweł i później Kościół głosi Ewangelię dla narodów jako właśnie pokropienie narodów, czyli ustne głoszenie Ewangelii na całej ziemi
= WAŻNOŚĆ EWANGELIZACJI
Ofiara za grzechy
2. Ofiara dziękczynna (z wdzięczności, jako wyraz uniżenia i szacunku przed Bogiem)
I znowu ten sam schemat:
Kapłan składa ofiarę
Chrystus jest doskonałą ofiarą
Apostoł Paweł mówi, że mamy sami siebie składać w ofierze jako wyraz naszego UWIELBIENIA i SŁUŻBY
I dalej, dla Pawła składanie siebie w ofierze to właśnie głoszenie Ewangelii dla narodów.
= WAŻNOŚĆ EWANGELIZACJI DLA NARODÓW, KTÓRE NIE SŁYSZAŁY O CHRYSTUSIE
Jeśli się zgubiłeś, tak jak ja bym się zgubił na twoim miejscu, to zapamiętaj proszę, że Ewangelizacja zamierzona była już na samym początku historii zbawienia. Cel dotarcia do narodów był od zawsze w zamyśle naszego Boga. Bóg w taki sposób błogosławił swój lud, że przez wieki skutecznie realizował swoją misję.
Więc Paweł, niosąc dobrą nowinę, wykorzystuje swoje obdarowanie ewangelisty i powołanie jako apostoła, w celu dotarcia do wszystkich tych, którzy nie mieli jeszcze szansy usłyszeć o zbawieniu w żywym Jezusie! Robi to nie tylko z ekscytacją, ale też z entuzjazmem!
Mówi o swojej strategii: głosił w dużych miastach Rz 15,19b: od Jerozolimy po Illirię - cały region, w którym „nasycił Ewangelią” duże, wpływowe miasta, aby miały przełożenie na inne, okoliczne. Ale jego rola w tamtym regionie dobiegła końca Rz 15,23 (…) nie ma już dla mnie miejsca w tych stronach (…). Inaczej mówiąc za apostoła Pawła: Założyłem stabilne kościoły w całym regionie i… mogę jechać dalej.
I tutaj mówi też o swoich planach. I nie boi się marzyć wielkimi marzeniami!
?: Zatrzymaj się na chwilę… przypomnij sobie pytanie z początku: o czym ty marzysz? Czy marzysz w ogóle o Bożych sprawach?
Ilustracja o mnie i Porsche:
Ja też mam przygodę z marzeniem o… Porsche… jak ten chłopiec z reklamy!
CIĄGLE: oglądam się,
KIEDYŚ: garaż -> BA! Kupiłem Marysi
POMYŚLENIE równało się EKSCYTACJA!
Wyzwanie: ZAROBKI vs. KOSZT i UTRZYMANIE -> całkowite zaprzestanie…
Entuzjazm minął
Przecież i tak nie kupię tego Porsche… Ale na serio, bardzo mocno zaprzątało to moją głowę każdego dnia. Wiele wolnych chwil poświęcałem na oglądanie testów samochodów itd. Może ty nie zaprzątasz sobie głowy motoryzacją, ale może wiecznie szukasz jakichś nowych ciuchów. Albo wyczekujesz nowego filmu od modnego influensera. A może twoja pasja albo biznes całkowicie zajmują każdy twój dzień. Nie chcę powiedzieć, że to są złe rzeczy. Ale kłopot jest wtedy, kiedy nie zostawiamy w trakcie dnia żadnego miejsca temu, by składać nasze życie - siebie i nasze zachcianki - na ołtarzu, jako żywą ofiarę (powołując się na Rz 12,1-2).
Oczywiście, nie musisz się obwiniać jeśli Chrystus nie jest dla ciebie tak atrakcyjny jak Porsche dla tego chłopca z reklamy. Ale możesz spróbować poświęcać czas na myślenie o sprawach Bożego królestwa. To może być trudne, ale jest warte swojej próby.
Tutaj mamy apostoła Pawła, który marzy o sprawach królestwa Bożego przez całe swoje chrześcijańskie życie. Jego ewangelizowanie narodów jest składaniem swojego życia w ofierze. W dodatku robi to z entuzjazmem i ekscytacją. Jest pewien, że niebawem przyjedzie do Rzymu w pełni Chrystusowego błogosławieństwa.
Rz 15,23-24a: (…) od lat pragnę was odwiedzić. I mam nadzieję, że stanie się to niebawem, gdy będę w drodze do Hiszpanii. Chciałbym was odwiedzić i zaopatrzyć się u was na … dalszą drogę.
Dalej, Rz 15,29: A wiem, że przyjdę do was w pełni Chrystusowego błogosławieństwa.
?: Kiedy ty myślisz o Bożym błogosławieństwie dla twoich marzeń i planów, to o czym myślisz? Raczej o powodzeniu, nie? Kiedy mówisz komuś: niech Bóg ci błogosławi, to raczej życzysz mu pomyślności, tego, aby dobrze mu się działo. Pozytywnie.
Paweł nie tylko prosi o Boże błogosławieństwo, ale jest pewien tego, że przyjdzie do adresatów w PEŁNI Bożego błogosławieństwa.
Ma tylko do załatwienia jeszcze jedną sprawę: przekazać zebrane podczas podróży misyjnej środki dla Jerozolimy, w której zapanował głód.
Na marginesie - cały wątek pomocy ubogim jest elementem strategii Pawła, ponieważ jego czyny, werset 18., dotyczyły również pomocy ubogim.
Drodzy, z dzisiejszego fragmentu to nie wynika, ale Dzieje Apostolskie dodają nam szczególny wgląd w to, jak Bóg realizował swoją misję poprzez Pawła. Dostarczenie funduszy wpędziło go w tarapaty. Został fałszywie oskarżony przez żydowskich przywódców świątyni - tych, z którymi kiedyś był kolegami, gdy jeszcze zwalczał chrześcijaństwo. Ostatecznie został aresztowany i … jego przyjazd do Rzymu w pełni Chrystusowego błogosławieństwa z pozoru zaczął się oddalać. Siedział niesłusznie w areszcie, ale - co ciekawe - nie traktował tego jako brak Bożego błogosławieństwa. Wręcz przeciwnie! W kreatywny sposób znalazł możliwość przedostania się do Rzymu i to w dodatku (1) nic za to nie płacąc, i (2) jadąc rządową galerą. Wykorzystał to, że miał legitymację obywatela cesarstwa rzymskiego i że mógł zostać wysłuchany przez samego cesarza Nerona. A to mogło odbyć się tylko w Rzymie.
Paweł ostatecznie rzeczywiście dotarł do Rzymu. Wprawdzie nie tak, jak planował, bo w kajdanach, jako więzień, ale dotarł. Natomiast jego entuzjazm ani ekscytacja w ogóle nie minęły. Jego pewność, że ma dotrzeć do Rzymu w pełni Chrystusowego błogosławieństwa ani trochę nie minęły.
Bóg realizował swoją misję poprzez Pawła zakutego w kajdany. I, co więcej, pomimo tych wszystkich komplikacji, Paweł odczytywał to właśnie jako Boże błogosławieństwo. Realizowane w inny sposób, niż on zamierzył. Inaczej, niż to zaplanował. W dodatku jego wielkie plany związane z Hiszpanią przynajmniej na jakiś czas musiały zostać zawieszone, ponieważ w Rzymie trafił do aresztu domowego, podczas którego 24h/dobę był pilnowany przez żołnierzy rzymskich. Niemniej, tę okoliczność i wiele innych wykorzystał jako kolejny sposób dzielenia się Ewangelią.
Drodzy, mamy więc przykład człowieka - z pewnością wyjątkowego - który żył sprawami Bożego królestwa, który był proaktywny w tym, aby realizować marzenia, które Bóg wlewał w jego serce. Który nie tracił entuzjazmu i ekscytacji, pomimo, że Bóg prowadził go do realizacji tych marzeń w kajdanach. Nie walczył z tym i, co więcej, uznawał to za Boże błogosławieństwo. Pozwalał Bogu przejmować stery jego życia. Podporządkowywał się Bogu w zaufaniu, że doprowadzi go do celu.
?: A jak jest z twoim entuzjazmem? Jeśli już prosisz o Boże błogosławieństwo dla spraw, których się podejmujesz na rzecz Bożego królestwa. I to nie musi być koniecznie misja. To może być chęć prowadzenia pobożnego życia: jako mąż czy żona, rodzic, dorosłe dziecko swoich starzejących się rodziców, dobry pracownik, szczera osoba, uczciwa osoba… Gdy starasz się służyć tak Bogu, a sprawy wcale nie idą pomyślnie? Jak wtedy z twoim entuzjazmem dla Chrystusa?
Albo gdy ktoś niesłusznie cię obwinia, że twoje motywacje są złe? Najlepiej, jak możesz, służysz Bogu, a ktoś mówi ci: robisz to źle. Jesteś egoistą. Jesteś nieszczery. Jak jest wtedy z twoim entuzjazmem? Bo ekscytacja z pewnością mija…
Jeśli jeszcze jesteś przed taką sytuacją, to niech to będzie dobre ostrzeżenie. Zaufaj Bogu. Nie bój się oddać Jemu sterów swojego życia. On ci błogosławi - to znaczy, że przeprowadza cię przez życie tak, jak jest najlepiej dla twojego charakteru. Jest Bogiem godnym zaufania, który nie przestaje, ani na sekundę, kontrolować rzeczywistości wokół ciebie.
Wróćmy jeszcze na chwilę do naszego dzisiejszego fragmentu.
Omówiliśmy dwa z trzech punktów:
WY (kościół w Rzymie)
JA (apostoł Paweł)
i teraz

My (razem)

Paweł powierza się modlitwie kościołowi w Rzymie. Prosi ich: Rz 15,30: (…) łączcie się ze mną w modlitwach i wstawiajcie się za mną u Boga.
Dla Pawła największą obawą nie jest to, żeby nie dotknęły go problemy. Nie modli się o brak komplikacji, ale - mając przed sobą cel dotarcia do Rzymu, o to, żeby nie zginął w Judei i żeby zebrane datki zostały przez kościół w Jerozolimie przyjęte: Rz 15,31-32 bym - za wolą Bożą - przybył do was pełen radości i mógł się u was odświeżyć.
Co jest dla mnie dodatkowo zastanawiające, Paweł w liście darów duchowych, o których czytamy w Rz 12,6-8, nie wymienił ewangelistów, tak, jak Liście do Efezjan (Ef 4,11). Jestem pewien, że nie oznacza to, że to nie było ważne dla kościoła w Rzymie, ale prawdopodobnie Paweł miał w tym swój cel. Chciał, aby jego misja stała się również ich misją. Aby swojego ewangelistę mieli w nim, jako ich reprezentanta.
To pokazuje nam piękne możliwości dla nas, jako społeczności na południu Wrocławia. Niedługo będzie wydarzenie ewangelizacyjne, które organizujemy - tam! Może ty, tak samo jak i ja, wcale nie jesteś ewangelistą? Może tobie - tak jak mnie - z trudem przychodzi dzielenie się ewangelią z nieznajomymi, a co dopiero z tymi niewierzącymi, których znasz od lat…? Ale może masz inne obdarowania?
Ja na przykład bardziej rozpoznaję w sobie obdarowanie administracyjno-organizacyjne, więc staram się - na ile mogę - koordynować to wydarzenie.
Na szczęście w tych sprawach organizacyjnych nie jestem sam. Jeszcze bardziej obdarowana organizacyjnie Kasia Radzik koordynuje sprawy wokoło kateringowe.
Oprócz tego Ben, jako ktoś, kto rozpoznaje w sobie dar ewangelisty, chodzi po osiedlu, spotyka ludzi i rozdaje tam właśnie ulotki.
Jest mnóstwo innych inicjatyw towarzyszących temu wydarzeniu:
media Team przygotowuje całe zaplecze social mediów,
nasz powstający team ewangelizacyjno-apologetyczny myśli, jak spotkać się z tymi ludźmi mieszkającymi na Bielanach i jakie pytania im zadać, aby zechcieli szukać na nie odpowiedzi podczas wydarzenia.
Muzycy ubogacą wydarzenie wspaniałym koncertem.
Nasz mówca, Karol, który jest wyjątkowo obdarowany w tym, aby iskra, którą masz w sobie zapłonęła dla Chrystusa, będzie miał krótką przemowę.
Cokolwiek nie robisz, albo jeśli nie widzisz w ogóle dla siebie miejsca w tym wydarzeniu, to to, do czego na pewno możesz się przyczynić, to modlitwa. Możesz wstawiać się w modlitwie aby - no właśnie - Pan Bóg pobłogosławił nasze wysiłki misyjne w Bielanach. Być może to spowoduje, że nasze wydarzenie będzie całkowicie inne, niż oczekujemy, ale to jest ten moment, w którym oddajemy ster i żagle okrętu innemu kapitanowi - Jezusowi Chrystusowi.
Twoje przejście TAM na drugą stronę ulicy w Bielanach Wrocławskich może być dla ciebie takim samym wysiłkiem, co dla Pawła podróż do Hiszpanii. I nie musisz się tego wstydzić, jeśli masz takie poczucie. Bóg doskonale zna twoje serce. Przy Nim nie musisz udawać… Doskonale zna twoje motywacje. Nie bój się powierzyć Jemu tego, że brakuje ci ekscytacji do spraw królestwa Bożego. A może nawet, że brakuje ci entuzjazmu.
MAGNETIC POINT 2 z 2: Spróbuj oddać panowanie i kontrolę Bogu. A On nada prawdziwy sens twoim zamiarom! W tempie najlepszym dla ciebie, będzie wlewał w twoje życie pragnienie realizowania Jego misji, i - możesz być pewien - że nie tylko chce ją realizować poprzez ciebie, ale sposób, w jaki będzie ją realizował, będzie kształtował twój charakter. Im bardziej będziesz koncentrował się na tym, co Chrystus zrobił dla ciebie, tym bardziej Bóg będzie wzbudzał entuzjazm, w wyniku czego - dzięki Jego łasce - możesz zapłonąć ekscytacją.
Dlatego nawet jeśli kompletnie tego nie czujesz i wręcz wstydzisz się wyjść na zewnątrz, to stań w modlitwie za tymi, którzy podejmują się tego. Bądźmy razem społecznością, która w jedności będzie uwielbiać Boga, pomimo różnic i będzie skupiać się nie tylko na sobie, ale też na tych, którzy są wokół nas i jeszcze nie słyszeli przesłania o wiarygodności krzyża. A jeśli w ogóle w to nie wierzysz, to proszę cię, nie bądź obojętny na to, co Jezus zrobił na krzyżu, biorąc na siebie konsekwencje twojego i mojego grzechu. Zrobił to dobrowolnie i dobrowolnie obdarza cię zbawczą łaską.
Główna myśl: A ponieważ Bóg od zawsze błogosławi swój lud - tobie też będzie błogosławił. Nie poprzez spełnianie twoich zachcianek, ale realizację swojej misji.

Chrystus = wieczerza

Nie stracił ani ekscytacji, ani entuzjazmu, gdy - będąc posłuszny Ojcu - szedł na krzyż. Mając ciebie na uwadze, wykrzyknął: WYKONAŁO SIĘ! Boża misja zbawienia ludzkości osiągnęła moment kulminacyjny. Będąc na krzyżu, czyli sytuacji dalekiej od tego, co nazwalibyśmy spełnieniem marzeń, czy zachcianek, pokazał prawdziwe Boże błogosławieństwo i jego cel - dostrzeżenie w Chrystusie zbawiciela dla twojego życia.
Więc jeśli w to wierzysz, jesteś zaproszony do stołu, który jest upamiętnieniem tego, co Jezus zrobił na krzyżu. Wino i sok reprezentują krew przelaną na krzyżu, a chleb to symbol ciała do tego krzyża przybitego. Więc w najlepszym dla siebie momencie, zapraszam.
Related Media
See more
Related Sermons
See more
Earn an accredited degree from Redemption Seminary with Logos.